W przerwie między kwalifikacjami a GP Australii 2026, kiedy większość z nas zaciekawieniem i może lekkim niepokojem patrzy w przyszłość w związku z nowymi regulacjami w naszej ukochanej Formule, postanowiłam pochylić się nad lżejszym tematem. Niedawno Williams ogłosił, że ambasadorem zespołu został Damon Hill, były zawodnik tegoż zespołu i mistrz świata F1 z 1996 roku. Dziś krótko przyjrzę się jego wynikom podczas wszystkich przejechanych przez niego GP Australii. W czasie swojej kariery syn Grahama Hilla miał okazję jeździć na australijskich torach w Adelaide i Melbourne.
Warto wspomnieć, że w czasie pojawiania się Hilla na Antypodach, tj. 1993-1999, Australia do 1995 kończyła kalendarz jazd w sezonie (tor Adelaide), następnie od 1996 rozpoczynała nową rywalizację (Albert Park). Ciekawostka: na przełomie 1995 i 1996 roku odbyły się więc dwa GP Australii z rzędu.
Na 7 występów w Australii Hill wystąpił w barwach Williamsa aż czterokrotnie. Średnia pozycja Brytyjczyka na polach startowych to okolice 6.-7. miejsca, jednak wynika to z dużego rozstrzału uzyskiwanych pól. Aż 4 razy Hill był w pierwszej trójce najlepiej kwalifikujących się zawodników. Jedyne pole position osiągnął w roku 1995. Gorsze wyniki w kwalifikacjach przypadają na lata 1997-1998, kiedy Damon reprezentował stajnie Arrows i potem Jordan.
Pole position z 1995 roku, jedenaste w karierze, było również wygranym pojedynkiem z zespołowym kolegą, Davidem Coulthardem. Najlepsze pojedyncze okrążenie Michaela Schumachera w Benettonie uzyskane zostało ze stratą ponad 0,3 sekundy do Hilla. Łatwo stracone prowadzenie na początku wyścigu zaczęło formować się w zwycięstwo dopiero od 22. okrążenia. Dołożone najlepsze okrążenie grand prix z 16. kółka dało Hillowi trzeci z pięciu karierowych hat-tricków.
Fot.1. Damon Hill przecinający linię mety podczas GP Australii w 1995.
Kolejny sukces w Australii przyszedł rok później. Tutaj Damon uplasował się na drugim polu startowym, tuż za partnerem z Williamsa, Villeneuve'm, spóźniony dokładnie o 0,2 sekundy. Wyścig był batalią między dwoma kierowcami Franka Williamsa. Choć Brytyjczyk prowadził tylko 8 okrążeń dystansu, to finalnie odjechał koledze aż na 38 sekund na mecie.
Od 1997 roku Australia nie była już taka szczęśliwa dla syna dwukrotnego mistrza świata. W trzech kolejnych GP Australii Hill zaczynał wyścig jako 20., 10. i 9. Niezwyczajny widok w Krainie Kangurów, gdzie do tej pory startował zawsze jako jeden z trzech najlepszych pilotów. W ciągu sezonów 1997-1999 czempion z 1996 ukończył tutaj ledwo jeden wyścig - w 1998 roku, kiedy wjechał ósmy na linię mety.
Podsumowując, Hill ma z Australii na pewno kilka dobrych wspomnień. Dwa razy obronił swoją pozycję startową w wyścigu (1993 i 1995, gdzie kolejno lądował na 3. i 1. miejscu), dwukrotnie też udało mu się mieć lepszy rezultat w niedzielę niż w sobotę. Łącznie Brytyjczyk stawał tu na podium trzy razy. Nie umniejszając talentowi Hilla w tamtym czasie, kierowcy na pewno pomogła dyspozycja Williamsa w latach 90.-tych, to jest znakomite auta i trafny wybór pilotów.
korzystałam: statsf1.com, formula1.com

Komentarze
Prześlij komentarz
Jeśli chcesz skomentować post - zapraszam! Pamiętaj jednak o szacunku dla autora, innych komentujących oraz osób wymienionych w artykułach.